sobota, 24 marca 2018

Czy na pewno chcesz to kupić?

Robienie zakupów to pozornie zwykła, codzienna czynność. Zaczyna się od zrobienia listy tego, co mamy kupić, sprawdzamy jak duże pustki ogarnęły naszą lodówkę i wyruszamy na łowy. Nie wiemy jeszcze wtedy ile pułapek jest zastawionych na naszą konsumencką psychikę. Specjalnie, aby napisać ten post, wybrałam się do pobliskiego marketu, żeby sprawdzić, czy triki psychologiczne, których celem jest nakłonienie nas do zakupów mają zastosowanie w praktyce. Posłuchajcie, jakie są moje obserwacje.


1. Po wejściu do sklepu pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to stoiska z warzywami i owocami. Piękne, błyszczące (oczywiście oświetlone w określony sposób) i zachęcające do włożenia do koszyka. W chwili kiedy do nich podchodzimy, uświadamiamy sobie, że przecież powinniśmy jeść fit i zdrowo. Wkładamy, więc do naszego koszyka różne owoce, które akurat zachęciły nas wyglądem i ceną. Już możemy spać spokojnie, bo w naszych zakupach znalazły się źródła witamin i „wydłużacze życia”. Jedziemy naszym koszykiem szczęścia i co znajdujemy kilka półek dalej? Oczywiście leki na nasze smutki, czyli SŁODYCZE. Na pewno nie wszyscy, ale ludzie o słabszej sile woli skuszą się na produkty z tego działu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, nasz mózg zakodował, że już zapakowaliśmy zdrowe rzeczy, więc jeśli sięgniemy po coś niezdrowego, ale niewielkiego to nic się nie stanie. No cóż, nawet nasze centrum dowodzenia czasem świruje.




2. Kolejną ciekawą sprawą jest rozmieszczenie produktów, po które tak naprawdę przyszliśmy i były one na naszej liście. W moim przypadku jest to pieczywo, jajka i kurczak. Tutaj sprawa nie jest tak prosta, jak np. z warzywami. Pełni wytrwałości i zorientowani na osiągniecie celu przedzieramy się przez cały sklep w poszukiwaniu naszych skarbów i… znajdujemy je, ale na drugim końcu sklepu. Kiedy docieramy na miejsce to uświadamiamy sobie, że w koszyku mamy kilkadziesiąt innych (niepotrzebnych) rzeczy, które włożyliśmy po drodze. Dodatkowo położenie różnych rzeczy jest od czasu do czasu zmieniane, aby trudniej było nam było znaleźć te najpotrzebniejsze i żeby więcej drobiazgów znalazło się w naszym koszu. Nie bez powodu sklepy zatrudniają specjalistów od marketingu i psychologów, którzy opracowują strategię usytuowania poszczególnych produktów. Jak możemy zauważyć, to działa.



3. Czy będąc w sklepie dacie radę sprawdzić godzinę bez wyciągania swojego zegarka lub telefonu? No właśnie, zegary w marketach to zdecydowanie rzadkość. Celem tego zabiegu jest stracenie przez nas poczucia czasu. Według badań brytyjskich naukowców racjonalnych zakupów dokonujemy przez pierwsze 23 minuty w sklepie. Później łatwiej ulegamy reklamie i nie zwracamy tak uwagi na datę przydatności.



4. Każdy człowiek w swojej psychice ma zakodowane, iż dana cena oznacza, że jakaś rzecz jest tania lub droga. U jednego tak granica jest wyższa, a u innego niższa. Osoby ustalające ceny doskonale o tym wiedzą i dostosowują cenę do odbiorcy danego produktu. Nie wiem dokładnie, na jakiej zasadzie w tym przypadku działa nasz mózg, ale np. cena 5,20 zł wydaje mu się być wysoka, natomiast 4,99 gwarantuje, że zmieścimy się w naszej granicy 5 zł i kupujemy rzecz oznaczoną tą ceną.



5. Stanie w kolejce do kasy wydawałoby się kresem naszej sklepowej przygody, a jednak nawet w tym miejscu czekają na nas pułapki. Stojąc w kolejce (zwłaszcza tej dłuuugiej), zaczynamy się nudzić. Rozglądamy się, więc dookoła w celu zainteresowania się czymś i pozornego skrócenia tego czasu oczekiwania. „Przypadkowo” w zasięgu naszego wzroku znajdują się mini produkty takie jak batoniki czy gumy do żucia. Sięgamy po nie, mimo iż nie było ich wcale na naszej liście zakupów. Magia manipulacji?



Mam nadzieję, że zwrócicie uwagę będąc w sklepie na te niezauważalne na co dzień triki sklepowe, a może sami zauważyliście jakieś inne pułapki czekające na nas w marketach? Jestem bardzo ciekawa waszego zdania. Piszcie śmiało w komentarzach. ⤵



Czy wiesz, że…
Średnio 52% zakupów, których dokonujemy to zakupy nieplanowane i niekoniecznie potrzebne.

7 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny post :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwytów marketingowych jest mnóstwo i oddziałują na całe społeczeństwo, tym bardziej na tych podatnych.

    Nawet ze świadomością tych zachowań osobiście mam w domu rzeczy, które za nic mi się nie przydadzą, ale kupiłam je, bo była okazja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat nie mam problemy z zakupami. Jeśli robię zakupy to z głową i oszczędnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń