Każdy z nas spotyka na swojej drodze setki lub tysiące ludzi. Z częścią nich mamy tylko przelotny kontakt, a inni zostają w naszym życiu na dłużej. Dlaczego tak się dzieje, że z pewnymi osobami możemy przebywać 24/7, a niektórzy irytują nas po pierwszym spotkaniu? Co wpływa na to, jakimi ludźmi się otaczamy? Powszechnie nazywane „przyciąganie międzyludzkie” może być rozpatrywane na dwa sposoby. Jedni uważają, że przeciwieństwa się przyciągają, inni zaś są zwolennikami przysłowia „ciągnie swój do swego”. Gdzie więc leży prawda?
Rozmyślając na ten temat, każdy z nas powinien zastanowić się, jaki jest jego najlepszy przyjaciel, czy podobny do nas, czy wręcz przeciwnie. Większość, po dłuższym zastanowieniu, odpowiedziałaby, że jednak dosyć i podobny i duża liczba cech was łączy. Nie mówię tutaj o ulubionym smaku lodów czy serialu, a raczej o usposobieniu, stylu życia. Spokojne osoby kolegują się zazwyczaj ze spokojnymi osobami, a te bardziej zwariowane trzymają się razem. Z czego to wynika? Po prostu tak działamy podświadomie. Relacje podobnych do siebie osób są trwalsze ze względu na to, że nie ma między nimi gwałtownych spięć, panuje harmonia, jest im tak wygodniej i prościej. Ciężkie jest życie bezwzględnego kanapowca z fanem ciągłych podróży, imprezowicza z „domowym niedźwiadkiem”, pracoholika z osobą nastawioną na spędzanie dużej ilości czasu z rodziną. Ludzie o odmiennym temperamencie też mogą się ze sobą kolegować/przyjaźnić, jednak będzie to raczej relacja krótkotrwała lub niezbyt intensywna. Dlaczego? W tym przypadku możemy mówić o fascynacji. Ktoś pomyśli „jestem spokojnym książkomaniakiem, a on jest szalonym imprezowiczem — to jest coś ciekawego i nowego”. Oczywiście, nie przeprowadza takiego procesu myślowego, stojąc przed nim i na niego patrząc, wszystko odbywa się w podświadomości. Człowiek jest istotą, która szybko się jednak nudzi, dlatego po pewnym czasie wraz z fascynacją odchodzi chęć do budowania relacji z osobą całkowicie od nas różną.
Od każdej reguły jest jednak wyjątek. Faktycznie istnieje taka możliwość, że ludzie o różnych charakterach lub znajdujący się w innej sytuacji będą dogadywać się ze sobą wspaniale i budować dobrą relację przez długi czas. Mam na myśli uzupełnianie się. Nikt nie jest idealny i każdemu brakuje jakiejś cechy, którą w głębi duszy chcielibyśmy mieć. Weźmy na przykład osobę totalnie niezorganizowaną i niemogącą zapanować nad swoim czasem. Jeżeli spotka na swojej drodze życia, kogoś, kto nie żyje bez planera i lubi mieć większość rzeczy zorganizowanych to będzie ją do takiej osoby ciągnęło, bo ma ona to, czego ta pierwsza nie. Warto jednak zauważyć, że po pewnym czasie ten nieogarnięty człowiek stanie się bardziej zorganizowany, bo przejmie tę cechę od swojego np. partnera. Zauważmy jednak, że STANĄ SIĘ ONI PODOBNI, więc w rezultacie wracamy do punktu wyjścia.
Myślę, że większość z Was zauważyła, jaka jest puenta tych rozważań. Chciałam, jednak podkreślić, że nie oznacza to, że mamy całkowicie rezygnować z kontaktów z ludźmi o charakterach odmiennych niż nasz, ale nie załamywać się, gdy naszego przeciwieństwa wcale do nas nie przyciąga, a zwłaszcza nie możemy utrzymać tej relacji na dłużej.
Czy wiesz, że...
Jeżeli dwie osoby ze sobą rozmawiają i jedna nieznacznie odsuwa stopę albo gwałtownie rusza nią w zewnętrznym kierunku, jest to znak, że mają różne zdanie lub panuje pomiędzy nimi niezgoda.
Źródła:
Eric Berne "W co grają ludzie"
Papilot.pl (ciekawostka)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz