sobota, 16 czerwca 2018

Ciekawe sposoby na stres


Stres, stresik, stresunio … kto go nie zna? Towarzyszy on ludziom od najdawniejszych lat. Nigdy nie uwierzę, że Kopernik nie obawiał się uznania za heretyka, gdy ogłosił swoją teorię heliocentryczną, albo, że Martin Luther King bez cienia stresu wyszedł i wygłosił znane przemówienie „I Have a Dream”. Udało im się jednak przezwyciężyć te wewnętrzne obawy. Jak tego dokonali? No cóż… dziś już ich nie zapytamy, ale możemy sami próbować, choć minimalnie go wyeliminować.


Słyszeliście, że najlepsze pomysły rodzą się przypadkiem? Tak właśnie powstał pomysł na ten post. Sama jestem osobą, która czasem jest wręcz zbudowana ze stresu. Ciężko mi jest podejść do niektórych sytuacji na luzie, dlatego w tym cudownym okresie, jakim jest sesja, postanowiłam poszukać sposobów na ten problem. Znalazłam kilka fajnych i całkiem logicznych rozwiązać, więc chcę się nimi dzisiaj z Wami podzielić.

Pierwszy sposób jest najciekawszy. Wiadomo, że kiedy się stresujemy, nasz organizm wydziela sporą ilość kortyzolu, czyli hormonu stresu, a dodatkowo wzrasta nam ciśnienie. Co zrobić, aby uregulować nasz wariujący organizm? Należy zjeść pomarańczę, kiwi, surową paprykę, brokuły, truskawki lub wypić sok z dzikiej róży. No, ale dlaczego? Najem się i będzie mi lepiej? Otóż nie (chociaż jak kto woli). Te i wiele innych produktów zawiera w sobie witaminę C odpowiedzialną za obniżenie ciśnienia i poziomu kortyzolu. Zdziwieni? Oczywiście regularna praktyka będzie bardziej skuteczna.


Znacie powiedzenie „muszę się z tym przespać”? Ten, kto to wymyślił, na pewno umiał radzić sobie ze stresem. Sen to jeden z najlepszych sposobów na odprężenie i rozluźnienie. Nasz organizm podczas snu się regeneruje i redukuje się napięcie naszego ciała. Ciężko byłoby udać się na drzemkę podczas egzaminu czy w pracy, ale pod koniec męczącego dnia jest to bardzo wskazane.


Zmęcz się człowieku! Wysiłek fizyczny nawet krótkotrwały ma takie samo działanie na organizm jak leki przeciwdepresyjne. Podczas uprawiania sportu zapominamy o doczesnych problemach i skupiamy się na ćwiczeniach. Jeśli chcemy pozbywać się stresu z naszego życia, ważne jest, abyśmy nie uczestniczyli w sportach wymagających ciągłej i bezwzględnej rywalizacji, bo to będzie jedynie nas nakręcać. Ponadto, gdy zamieniamy się w żabę na basenie lub podnosimy ciężary jak Pudzian, w środku nas wydzielają się hormony szczęścia. No i jak tu się wtedy przejmować, jeśli mamy w sobie tyle endorfin?


„Do serca przytul psa. Weź na kolana kota”. Zwierzaki to moim zdaniem najlepszy środek antystresowy. Przykładowo, gdy mamy napięty dzień i nie umiemy nawet na chwilę się zrelaksować i wtedy podchodzi do nas futrzak i, żebyśmy z nim pograli. On nie rozumie, że masz stres, musisz się pobawić. Dla ludzi kochających zwierzęta tak jak ja, widok tych proszących oczu jest najlepszym rozweselaczem na świecie, a stres odlatuje jak napełniony helem balonik.


Ostatnia metoda jest dość niekonwencjonalna. Wyobraź sobie swoją stresogenną sytuację, a potem jej najgorsze możliwe rozwiązanie. Określenie tego może wydawać się pozornie proste, ale takie nie jest. Jeśli jednak uda Ci się to wyobrazić to po prostu zaakceptuj to. Według Briana Tracy’ego, autora książki, akceptacja najgorszego scenariusza ma uspokoić nasze obawy, bo będziemy wiedzieli, co nas czeka już w ostateczności.



A Wy macie jakieś inne sposoby na tego drania, jakim jest stres? Chętnie przygarnę nowe pomysły i zastosuję je w swoim życiu. Piszcie!



Źródła:
„Maksimum osiągnięć” Brian Tracy
stres.jaksobieradzić.pl
pixabay

niedziela, 3 czerwca 2018

Czy warto być szczerym?


Szczerość jest to wyrażanie tego, co się myśli (czuje) w sposób zgodny z rzeczywistością, oraz postępowanie zgodnie z tym, co się wyraża.

Dawno temu, kiedy byliśmy dziećmi, naszą cechą wrodzoną była szczerość. Mówiliśmy wszystko, co mieliśmy w głowie i szczerze odpowiadaliśmy na pytania. W społeczeństwie przyjmuje się, że dziecko prawdę Ci powie. Niestety prawda czasem jest bolesna i niewygodna, dlatego rodzice tłumaczą dzieciom, że nie zawsze można być prawdomównym. „Ale dlaczego?” – zapyta dzieciak. Rodzic odpowiada pewnie coś w stylu „Bo to nie wypada”. I tak rozpoczyna się nasza historia z panowaniem nad byciem szczerym. Ukrywamy swoje myśli przed rówieśnikami, nauczycielami i pozostałymi ludźmi, których spotykamy na swojej drodze. Mniejszym złem jest ukrywanie poglądów, gorzej, jeśli dochodzi do tego kłamstwo.



„Ja to Cię cenię za to, że jesteś taki szczery!” – znany tekst, prawda? Po usłyszeniu takich słów mamy dużą motywację, aby rozwijać i pielęgnować tę docenioną u nas cechę. Niestety, rzeczywistość bywa bolesna, bo nie dla każdego prawda jest wygodna. Ludzie potrafią obrazić się na nas za to, że wyraziliśmy własne poglądy lub urywają kontakt, bo powiedzieliśmy coś nie tak, jak oni sobie to wyobrażali. Nie wszyscy mają duży dystans do siebie i każdy odbierze nasze słowa inaczej.
Od bycia szczerym należy odróżnić chamstwo i brak kultury osobistej. Mówiąc coś komuś, aby go urazić i sprawić mu przykrość nie ma (moim zdaniem) najmniejszego sensu. Szczerość powinna być ukierunkowana na osiągnięcie jakiegoś szlachetnego celu, a nie wyłącznie, aby wywołać u kogoś ból. Tego typu zachowanie jest postrzegane jako bezmyślne, nietaktowne i werbalnie nieodpowiedzialne oraz prowadzi do powstawania konfliktów w otoczeniu.


Tak jak już wspomniałam, każdy człowiek jest inny i ma inną psychikę, dlatego przy mówieniu prawdy należy posługiwać się odpowiednimi metodami. Niektóre sytuacje życiowe zmuszają nas do szczególnej delikatności w wyważaniu słów. Ciężka choroba, walka z nałogiem, niestabilność emocjonalna drugiej osoby to tylko niektóre powody, że bezwzględna i bezwarunkowa szczerość nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Nierozważne postępowanie może nieść za sobą negatywne skutki.


Obecnie spora liczba osób nie potrafi jednak zebrać się nawet na najprostszą szczerość. Ludzie fałszywi i dwulicowi nie budzą pozytywnych emocji w społeczeństwie. Czy szczerości da się jednak nauczyć? Warto próbować robić to małymi kroczkami. Po pierwsze warto praktykować szczere komplementy. Publiczne mówienie o pozytywach jest łatwiejsze niż krytyka. Można w ten sposób połączyć dobre z pożytecznym, bo poprawi się drugiej osobie humor, a samemu przećwiczy prawdomówność. Ponadto, warto ćwiczyć szczerość odnośnie do spraw oczywistych i pozornie błahych. Takie działania mogą pomóc wyrobić u nas nawyk mówienia prawdy.



Szczerość jest ogromną wartością, ale jednocześnie bardzo trudną. Nie każda sytuacja jest sprzyjająca do prawdomówności. Ja jednak uważam, że szczerość jest jedną z najważniejszych wartości i każdy powinien się nią kierować.

Czy wiesz, że...
Człowiek jest bardziej szczery, gdy jest zmęczony.


A Wy jak uważacie? Czy szczerość jest najważniejsza, czy czasem warto wybrać mniejsze zło?

Źródła:
Pixabay
https://pieknoumyslu.com/bycie-szczerym-nie-zawsze-dobre/

środa, 16 maja 2018

Rycerze arkusza kalkulacyjnego


Ostatni typ, jakim się zajmiemy to melancholik. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu spotkał jakiegoś melancholika. To ten człowiek, który wszystko skrzętnie notuje i zapamiętuje szczegóły. Ludzie o tym typie temperamentu są bardzo logiczni, uporządkowani, systematyczni. Oni zawsze robią całą robotę za pozostałych, a są przy tym jednocześnie bardzo skromni. Co jeszcze warto wiedzieć o melancholikach?




Typ niebieski, bo o nim tutaj mowa, ma zawsze wszystko zaplanowane i obmyślone. Zanim podejmie on jakąkolwiek decyzję, musi sprawdzić wszystkie możliwe skutki i rozważyć różne opcje. Melancholik nie lubi zaskoczeń, a niespodzianki nie są w jego stylu. Jeśli niebieski nie potrafi ocenić ryzyka, jakie niesie za sobą dana sytuacja, to po prostu nie podejmują żadnego działania. Melancholik nie wyjdzie z domu bez sprawdzenia wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Jeśli któryś z waszych znajomych notorycznie się spóźnia, to możecie być pewni, że to nie jest typ niebieski.



Dbanie o szczegóły to dominujący element życia melancholika. Nie odda pracy, dopóki nie będzie idealna, nie opublikuje posta, jeśli nie będzie brzmiał tak, że spodoba się wszystkim i nie powie słowa, jeśli uzna, że nie wie jak dokładnie sformułować swoją wypowiedź. Niebieski to typowy introwertyk, ma dużo do powiedzenia, ale uważnie wyważa każde słowo. Jego zdaniem milczenie jest złotem. Tą samą zasadą kieruje się w stosunkach z innymi ludźmi i źle zareaguje, jeśli powiesz o kilka słów za dużo.



W przeciwieństwie do łatwowiernych sangwiników melancholicy ufają tylko sobie. Stwierdzenie, że zrobisz coś za niego, wcale go nie ucieszy. Nawet jeśli powierzy ci jakieś zadanie, to później i tak sam wszystko sprawdzi i po tobie poprawi. Przed niebieskim trzeba się wykazać konkretami. Mimo że uważasz swój plan za idealny, to niebieski i tak zawsze znajdzie w nim jakiś niewygodny dla ciebie szczegół.



Niebieski to typ niezwykle krytyczny. Potrafi zanegować najbardziej obiecujący pomysł. Według niego nic nigdy nie jest dopracowane. Nic oprócz tego, co zrobił sam. Melancholik raczej nie szanuje osób, które wykonują wszystko niedbale. Wystarczy mały szczegół, aby ich cały misterny plan runął w gruzach. Przebywając w towarzystwie niebieskiego bardzo łatwo się zdołować i stracić wiarę w jakiekolwiek swoje działania i plany.



Pomimo iż szczegóły dominują życie melancholika, to nie lubi on wysłuchiwać szczegółów z cudzego życia. Niestworzona i niekończąca się opowieść sangwinika o jego wakacjach w Łebie wcale nie porwą niebieskiego, wręcz przeciwnie zacznie się denerwować i czekać aż skończy tą „paplaninę”. Są to raczej osoby interesowne i rozmawiają, wtedy kiedy mają jakąś sprawę.



Jak postępować w stosunku do niebieskiego?

Myślę, że każdy niebieski chciałby, aby uszanować jego profesjonalne podejście do wszystkiego. Przynajmniej w stosunku do niego powinniśmy być dokładni. Rozmawiając z melancholikiem, starannie wyważajmy słowa, aby nie palnąć jakiejś głupoty, chyba że nie zależy nam na jego zdaniu. Pamiętacie tych ludzi, którzy w podstawówce lub gimnazjum zostawały w klasie, kiedy wszyscy uciekali? Nie dało się ich przekonać, prawda? Nakłaniając niebieskiego, musisz utwierdzić go w przekonaniu, że ma rację i podkreślić jednocześnie, że słuszność, na którą go namawiasz, ma oparcie w pewnym źródle (melancholicy bardzo cenią sobie niepodważalność twierdzeń). Nie powołuj się na uczucia i emocje, to raczej nie zadziała. Mimo iż niebiescy je posiadają to i tak nie dadzą tego po sobie poznać. Przejmowanie się krytykanctwem niebieskiego jest bezsensowne, gdyż nie da się go z tego „wyleczyć” i zawsze znajdzie dziurę w całym. Niebiescy kontrolują cały zabiegany świat, to oni walczą od dziecka z dodatkowymi zadaniami domowymi, a później tabelkami w Excelu. Oni sprowadzają wszystkich do porządku, gdy wokół panuje chaos. Świat rozsypałby się bez niebieskich tak jak bez wszystkich pozostałych typów temperamentu.




Dobrnęliśmy do końca z kolorami osobowości! Jak Wam się podobało? Wiem, że regularność postów pozostawia wiele do życzenia, ale staram się nad tym pracować.
Co w następnym poście? Może coś z zakresu kryminalistyki, a może coś o mózgu? Wszystkiego dowiecie się wkrótce!

Źródła:
Wikipedia
Pixabay
„Otoczeni przez idiotów” Thomas Edison

sobota, 28 kwietnia 2018

To sangwinik - jego nie przegadasz.


Dzisiaj zajmiemy się najweselszym typem temperamentu, czyli żółtym sangwinikiem. Przebywając w towarzystwie sangwiników, możemy zauważyć, że to osoby pełne entuzjazmu, otwarte i komunikatywne. Wszystkie emocje, jakie posiadają, wyrażają na zewnątrz i to ze zdwojoną siłą. Łatwo nawiązują kontakty i mają dużo znajomych, a spontaniczność to ich drugie imię.

Żółci to specjaliści od optymizmu. Według nich szklanka jest zawsze w połowie pełna. Czasem nawet, mimo iż znajdują się w beznadziejnej sytuacji, to szczególnie się tym nie przejmują, albo sprawiają takie pozory. Optymizm i pełnia energii sprawiają, że udziela się to także innym ludziom. Sangwinicy to najlepsi motywatorzy pod słońcem, którzy potrafią zachęcić do swojego pomysłu nawet największego sceptyka.



Sangwinik nie umie żyć bez ludzi, po prostu nie potrafi. To obecność innych napędza go do działania. Bardzo ważne dla niego jest budowanie relacji, co skutkuje tym, że ma wielu znajomych. On każdego zna i prawie z każdym jest w pokojowych stosunkach. Uśmiech to podstawowy element codziennego ubioru żółtego i używa go w każdej możliwej sytuacji. Podczas rozmów jest bardzo emocjonalny i nie należy się dziwić, że podświadomie dotyka rozmówcy, aby mieć z nim bliższy kontakt. Nie ma w tym żadnego ukrytego zamiaru, ale taka jest jego naturalna reakcja na emocje.



Żółci podobnie do czerwonych nie lubią wnikać w szczegóły. Nuda to najgorsze co może ich spotkać. Sangwinika interesuje cel, a nie cały proces, poprzez który można go osiągnąć. Żółty wie, czego chce, ale nie potrafi wyjaśnić dlaczego. W większości sytuacji kieruje nim intuicja i wewnętrzne poczucie tego, jak ma czynić.



Aby poznać, czy na pewno mamy do czynienia z żółtym, należy przyjrzeć się jego biurku lub notesom, które wyglądają, jakby przeszedł przez nie huragan. Wszystko otacza jeden wielki chaos. Kilka spotkań poumawianych na tę samą datę i ciągłe spóźnienia to norma. Żółci szybciej robią niż myślą, dlatego ciężko pozbierać im się w natłoku spraw.



Co jest ważne dla sangwinika? Odpowiedź brzmi — zadbany wygląd w każdej sytuacji. Jeśli chcesz budować dużą ilość dobrych relacji, to musisz się dobre prezentować. Potwierdza to przysłowie „jak Cię widzą, tak Cię piszą”. Oprócz wyglądu istotna jest także opinia publiczna. Upokorzenie przed tłumem to gwarantowana złość sangwinika.



Jak postępować wobec żółtego?
Nigdy nie ograniczaj żółtemu kontaktów z innymi ludźmi, bo będzie wówczas człowiekiem nieszczęśliwym. Pozwól mu być w centrum uwagi i komplementuj go, dzięki temu zyska dobry nastrój i więcej energii do działania. Jeśli chcesz przekonać sangwinika do czegoś, zagwarantuj i pokaż, jakie to jest niesamowite i uświadom, że będzie mógł on doświadczyć tego na własnej skórze. Uzbrój się w cierpliwość, bo sangwinik potrafi zagadać na śmierć. Oczywiście przesadzam, ale to naprawdę wielkie gaduły, których rozmowy telefoniczne się nie kończą. Chcąc porozmawiać z żółtym o jakimś niewygodnym dla niego temacie, nie pozwól, aby zmienił temat, bo na 100% będzie próbował to zrobić. Żółci opowiedzą Ci o swoich niesamowitych planach … których nie zrealizują. To te typy osób, które dużo mówią, a mało robią, więc trzeba im pokazać, że trzeba kupić los, aby wygrać.

Czy wiesz, że…
Postacie z filmów i bajek o żółtym temperamencie to np. Osioł ze „Shreka” lub Frania Maj z serialu „Niania”.

A czy do was pasuje opis rozgadanego sangwinika? Czy właśnie prowadzicie dwugodzinną rozmowę przez telefon? Za tydzień kompletne przeciwieństwo sangwinika – melancholik.

Źródła:
Wikipedia
"Otoczeni przez idiotów" Erikson
pixabay

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Do roboty, odpoczniesz w grobie"- czyli o cholerykach słów kilka.


Typ czerwony (choleryk) - są to osoby szybkie, zdecydowane, pełne zapału i stanowcze. Niestety ten typ temperamentu jest najgorzej odbierany w społeczeństwie. Dlaczego? Wszystko przez to, że ukształtował się pogląd o czerwonym jako wrzeszczącym sadyście, a rzeczywistość nie zawsze się z tym pokrywa.

Cholerycy to jedni z najbardziej ambitnych ludzi na świecie. Lubią stawiać sobie mnóstwo wyzwań i je realizować. Często nie są to zadania, które mógłby wykonać każdy. Oni sądzą, że jeśli się porządnie do czegoś przyłożysz, to nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych. Czerwoni mają zazwyczaj duże mniemanie o sobie i bardzo wierzą w swoje możliwości. Thomas Erikson twierdzi, że typowe dla choleryka jest powiedzenie „Wszystko można zrobić na dwa sposoby- po mojemu, albo źle”.



„Dlaczego robisz to tak powoli?” - powie choleryk. Flegmatyczne ociąganie się i „marnowanie czasu” nie jest dla niego. Dla czerwonego czas to pieniądz. Jeśli musi on coś zrobić, to od razu przejdzie do działania. Jeśli nie robisz czegoś efektywnie, to znaczy, że nic nie robisz. Choleryk nie wyobraża sobie, aby jakaś chwila jego życia nie była zagospodarowana. Jeśli pracujesz nad czymś z cholerykiem, to lepiej dostosuj się do jego życiowego tempa, bo zanim coś zaczniesz, to on już skończy i o tobie zapomni. Jeśli chcesz u niego zapunktować, pokazuj, jak ciężko pracujesz i nie marnujesz czasu. Ma to również swoje zalety, bo czerwony nie rozwleka się niepotrzebnie i pogania innych, przez co praca jest wykonana szybciej i efektywniej.




Czerwony nie lubi szczegółów. Jeśli zapyta się co u ciebie słychać, to odpowiedz mu w kilku zdaniach, bo jeśli zaczniesz opowiadać historię swojego życia, to on po prostu się wyłączy i przestanie cię słuchać. Ten typ nie lubi słuchać, on woli się wyłącznie dowiedzieć i uzyskać informacje. Wszystko ma być prosto i konkretnie.


Największa wada choleryka to jego nieprzewidywalność. Nigdy nie wiesz, kiedy on wybuchnie i zacznie na ciebie krzyczeć. Łatwo jest go zdenerwować np. poprzez niedbalstwo lub zbyt powolne działanie. To ekstrawertyk, który wyładowuje emocje na zewnątrz. Często czerwoni, jeśli odniosą porażkę, lubią zwalać winę na innych i pozbywać się odpowiedzialności, bo uważa, że przecież on robi wszystko dobrze.



Jak postępować wobec choleryka?

Ten typ reprezentują ludzie bardzo konkretni, więc jeśli z nimi rozmawiasz, staraj się zawęzić swoją wypowiedź, aby oszczędzić niepotrzebnego lania wody. Nawet jeśli chcesz przekazać złą wiadomość to wal prosto z mostu. Czerwonego nie przekonają zbytnio twoje uczucia czy poczucie zmęczenia. Jeśli działasz z cholerykiem w jakiejkolwiek dziedzinie, to przynajmniej będąc w jego towarzystwie, pracuj na tak samo wysokich obrotach, jak on. Kiedy dotrzesz do tego punktu, w którym choleryk się zdenerwuje, daj mu się wykrzyczeć, nie przejmuj się jego bardzo przykrymi słowami. Czerwony musi rozładować emocje, wybiegać się, poćwiczyć lub z kimś porywalizować. Wbrew pozorom świat bez choleryków by się zatrzymał. To oni napędzają wszystkich do działania, mobilizują i podejmują decyzje. Kto jak nie oni byliby politykami i prezesami firm czy naukowcami?



Czy wiesz, że…
Znani cholerycy to Napoleon Bonaparte, Winston Churchill oraz Shrek.

Czy czytając ten artykuł, widzicie siebie lub kogoś z waszych znajomych?
Następny post (już w sobotę) poświęcę na wygadanego i towarzyskiego sangwinika. Jesteście ciekawi?
Źródła:
Wikipedia
„Otoczeni przez idiotów” Thomas Erikson
www.polkadr.com
pixabay.com

wtorek, 17 kwietnia 2018

Jaki jest twój kolor?

Wszyscy jesteśmy kolorowi, a mowa tu o kolorze temperamentu. Jestem bardzo podekscytowana, gdyż jest to mój ulubiony temat i cieszę się, że mogę się nim z Wami podzielić. Czym właściwie jest temperament? Mówiąc najogólniej, to zespół cech osobowości, determinowanych genetycznie, które ujawniają się już w pierwszych latach naszego życia i stanowią podstawę kształtowania się naszej osobowości. Badaniami tego zjawiska zajmował się m.in. Hipokrates, który wyróżnił 4 typy temperamentu, którym obecnie przyporządkowuje się kolory:

- choleryk (czerwony)
-flegmatyk (zielony)
-sangwinik (żółty)
-melancholik (niebieski).





Wydawałoby się, że 4 typy to niedużo. Pozory jednak mylą, bo każdy z nich ma swoje indywidualne cechy, które mogą zupełnie wykluczać się cechami innego typu. W dużej mierze tutaj leży źródło niezrozumienia innych osób. Jesteśmy po prostu inni. Tą zapowiedzią chciałabym rozpocząć serię o poszczególnych kolorach.
Jeśli chcesz sprawdzić swój typ, to polecam wykonać ten test:
http://traugutt.net/lo/temperament/kwestionariusz.php
Szybko się wypełnia, wynik jest natychmiastowy, a test bezpłatny.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaczniemy od typu zielonego.

Flegmatyk- to osoba spokojna, raczej unikająca konfliktów. Należy wspomnieć więcej, że to osoba uciekająca przed konfliktami. Często nie podejmuje działania, aby nikogo nie urazić ani nie musieć dyskutować. Zielony szanuje zdanie innych i dba o dobre relacje. Nie jest to jednak dusza towarzystwa, której każdy słucha z podziwem. To raczej ten typ osoby, która mówi, ale i słucha. Często w relacjach z obcymi osobami zielony wyłącznie słucha. Zielony będzie bardziej interesował się tobą niż sobą. W dużej liczbie przypadków założenie zgodnej rodziny jest dla flegmatyka ważniejsze niż jego osobista kariera.



Zmiany? Po co coś zmieniać? Najłatwiejszym sposobem na zestresowanie flegmatyka jest zabranie poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Najlepiej dać mu do wykonania zadanie, którego nigdy wcześniej nie robił, nie pomagać mu w tym i najlepiej jeszcze zaznaczyć, że musi być wykonane perfekcyjnie. To, co dla choleryka będzie wyzwaniem i mimo trudności będzie on miał poczucie satysfakcji, dla flegmatyka będzie kłębem stresu i niemiłym wspomnieniem.

Zielony to typ, który najgorzej znosi krytykę. Nie dość, że wrodzona wrażliwość sprawia, że przejmuje się każdą drobnostką, to jeszcze zazwyczaj nie wyraża tego na zewnątrz. Jeśli masz jakieś uwagi do zielonego, to musisz wyrazić to w sposób subtelny. Powiedz mu, co zrobił źle, ale uświadom mu jednocześnie, że nadal go lubisz. Bardzo łatwo obrazić flegmatyka, bo dla niego ważna jest sfera uczuć, czasem może sugerować się nie tylko bezpośrednią krytyką, ale też twoim zachowaniem. Jeśli powiesz flegmatykowi, że ma coś zrobić od początku, to pomyśli, że wszystko zrobił źle i jest beznadziejny. Postępowanie z zielonymi w tej kwestii jest jak stąpanie po kruchym lodzie.




„Spokojnie… gdzie Ci się tak spieszy?”. Jeśli słyszysz często takie słowa, to masz do czynienia z flegmatykiem. On ma zawsze chęci i pomysł, ale bardzo szybkie działanie nie jest dla niego. Flegmatyk zrobi to, o co go poprosisz, ale „za chwilę”. To totalne przeciwieństwo choleryka, który lubi dużo robić i to najlepiej od razu. Zielony nie cierpi, gdy się go pogania, bo on ma momenty pracy, ale ważny jest dla niego też odpoczynek, dlatego bądź cierpliwy, bo flegmatyk i tak tego nie zrobi szybciej.




Jak postępować wobec flegmatyków?
Są to przyjaźnie nastawieni ludzie, którzy lubią żartować i chętnie Cię posłuchają, ale rozmawiając z nimi, staraj się nie oceniać ich negatywnie, a jeśli już musisz, to odnieś się do zachowania, a nie do samego człowieka. Pamiętaj, żeby od czasu do czasu zapewniać go o tym, że nadal go lubisz. Jeśli dojdzie między wami do kłótni (flegmatyk może wybuchnąć, ale pod wpływem miliona nagromadzonych emocji) to nie każ mu rozmawiać na siłę, daj mu czas, żeby poszedł spać, poczytał książkę i na chwilę pobył sam, bo po pewnej chwili flegmatyk znowu zacznie być sobą. Kiedy chcesz zlecić zielonemu wykonanie jakiegoś zadania, to powiedz mu konkretnie, co ma zrobić, bo w większości to ludzie zadaniowi, którzy nie lubią wymyślać sami jak coś wykombinować i nie czują się dobrze, kiedy mają zarządzać innymi. Przypomnij zielonemu o spotkaniu i zadbaj o dobrą relację między wami, bo flegmatykowi bardzo na tym zależy. 

Czy wiesz, że...
Bardzo skrajnym flegmatykiem był Tadeusz Mazowiecki.



Jesteście zieloni? Czy ten opis do Was raczej nie pasuje?
W kolejnym poście zajmiemy się temperamentnym typem czerwonym. Zapraszam!

Źródła:
Wikipedia
„Otoczeni przez idiotów” Thomas Erikson
www.temperamenty.epraktycznie.pl
3dno.pl
pixabay

środa, 4 kwietnia 2018

Napraw się!

Wiem jaki stosunek do książek motywacyjnych ma większość społeczeństwa. Wiem, bo sama nie cierpię tego typu tematów. Uważam osobiście, że każdy z autorów mówi to samo, a ludzie po przeczytaniu niekoniecznie wcielają rady w życie. Kiedy zobaczyłam w Empiku książkę „UNF*UCK YOURSELF. Napraw się!” pomyślałam, że to moje ostatnie podejście do tematyki motywacyjnej. Trudno, najwyżej oddam ten kawałek papieru komuś innemu. Wiecie, co mnie przyciągnęło? Dosyć kontrowersyjny tytuł oraz estetyczna i ciekawa (moim zdaniem) okładka. Wielki napis „bestseller empiku” również sprawił, że poszłam w końcu do kasy.


Jestem typem osoby, który za dużo przemyśla i przejmuje się problemami swoimi i innych. No taki typ… co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Szukam ciągle złotego środka, aby mniej mówić i myśleć, a więcej działać. Jak każdy, chciałabym zmienić coś w swoim życiu. Powstaje tylko pytanie „co zrobić i jak?”. Nie przekonują mnie teksty typu „Myśl pozytywnie, wszystko się może zdarzyć”. Autor książki, o której mówię, też nie jest ich zwolennikiem, a nawet uważa je za bzdury. Jego zdaniem dialog wewnętrzny (nie chodzi o pozytywne myślenie), który codziennie ze sobą przeprowadzamy, ma wpływ na nasze samopoczucie. Uważa on, że powiedzenie sobie „jestem leniem” lub „jestem za głupi” nic Ci nie da, a ogranicza Cię tylko przed wieloma rzeczami, które są w zasięgu twoich możliwości. Codziennie sami się dobijamy i snujemy masę negatywnych domysłów na swój temat. Czas się naprawić!


Ale jak?


Gary John Bishop, który napisał tę książkę, daje każdemu czytelnikowi zadania do wykonania. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam dostawać wytyczne i je realizować! Autor nazywa je osobistymi deklaracjami. Mają one postać krótkich haseł i na każde z nich Bishop poświęca oddzielny rozdział, w którym omawia, na czym polegają. W tych deklaracjach leży cała kwintesencja naszej zmiany, o ile zaczniemy faktycznie wcielać je w życie. „Unf*CK yourself” to ten typ książki, do której należy wracać za każdym razem, kiedy chcemy sami sobie pocisnąć i się dobić, zamiast zacząć coś robić.



Wiecie, co jest fajne w tej książce?


Fajny jest przede wszystkim sposób, w jaki autor pisze. Kiedy czyta się tę książkę, ma się wrażenie, że autor siedzi bezpośrednio przed Tobą i rozmawiacie. Nie jest formalny i pełen grzeczności, pisze bezpośrednio i bez ściemy, a niektóre z jego tekstów nawet mnie czasem zawstydzają. Niesamowitą sprawą jest to, że książka jest skierowana do każdego, tak do każdego. Czytając ją, miałam wrażenie, że ten człowiek zna mnie lepiej niż ja. Nie mogłam totalnie w to uwierzyć. Chciałabym zaznaczyć również, że autor nie ma na celu zmotywowania Cię. To jest moim zdaniem największy plus tej książki. Wszystkie pozostałe poradniki to tylko puste i nic nieznaczące słowa. Alternatywą Bishopa jest pokazanie nam z perspektywy człowieka stojącego z boku, jak paradoksalne i śmieszne jest nasze życie. To nie on nas zmotywuje do działania, ale to my po przeczytaniu zorientujemy się, że wszystko sobie komplikujemy na siłę.




Myślę, że „Unf*uck yourself” jest lekturą obowiązkową dla każdego. Niezależnie od tego, kim jesteś i co robisz, przeczytaj tę książkę, przestań sobie dowalać i zrób coś wreszcie.



„Życie nie czeka, aż skończysz przerwę albo przestaniesz prokrastynować. Nie czeka, aż otrząśniesz się ze zdumienia albo opanujesz strach. Toczy się dalej BEZ CIEBIE”.



sobota, 24 marca 2018

Czy na pewno chcesz to kupić?

Robienie zakupów to pozornie zwykła, codzienna czynność. Zaczyna się od zrobienia listy tego, co mamy kupić, sprawdzamy jak duże pustki ogarnęły naszą lodówkę i wyruszamy na łowy. Nie wiemy jeszcze wtedy ile pułapek jest zastawionych na naszą konsumencką psychikę. Specjalnie, aby napisać ten post, wybrałam się do pobliskiego marketu, żeby sprawdzić, czy triki psychologiczne, których celem jest nakłonienie nas do zakupów mają zastosowanie w praktyce. Posłuchajcie, jakie są moje obserwacje.


1. Po wejściu do sklepu pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to stoiska z warzywami i owocami. Piękne, błyszczące (oczywiście oświetlone w określony sposób) i zachęcające do włożenia do koszyka. W chwili kiedy do nich podchodzimy, uświadamiamy sobie, że przecież powinniśmy jeść fit i zdrowo. Wkładamy, więc do naszego koszyka różne owoce, które akurat zachęciły nas wyglądem i ceną. Już możemy spać spokojnie, bo w naszych zakupach znalazły się źródła witamin i „wydłużacze życia”. Jedziemy naszym koszykiem szczęścia i co znajdujemy kilka półek dalej? Oczywiście leki na nasze smutki, czyli SŁODYCZE. Na pewno nie wszyscy, ale ludzie o słabszej sile woli skuszą się na produkty z tego działu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, nasz mózg zakodował, że już zapakowaliśmy zdrowe rzeczy, więc jeśli sięgniemy po coś niezdrowego, ale niewielkiego to nic się nie stanie. No cóż, nawet nasze centrum dowodzenia czasem świruje.




2. Kolejną ciekawą sprawą jest rozmieszczenie produktów, po które tak naprawdę przyszliśmy i były one na naszej liście. W moim przypadku jest to pieczywo, jajka i kurczak. Tutaj sprawa nie jest tak prosta, jak np. z warzywami. Pełni wytrwałości i zorientowani na osiągniecie celu przedzieramy się przez cały sklep w poszukiwaniu naszych skarbów i… znajdujemy je, ale na drugim końcu sklepu. Kiedy docieramy na miejsce to uświadamiamy sobie, że w koszyku mamy kilkadziesiąt innych (niepotrzebnych) rzeczy, które włożyliśmy po drodze. Dodatkowo położenie różnych rzeczy jest od czasu do czasu zmieniane, aby trudniej było nam było znaleźć te najpotrzebniejsze i żeby więcej drobiazgów znalazło się w naszym koszu. Nie bez powodu sklepy zatrudniają specjalistów od marketingu i psychologów, którzy opracowują strategię usytuowania poszczególnych produktów. Jak możemy zauważyć, to działa.



3. Czy będąc w sklepie dacie radę sprawdzić godzinę bez wyciągania swojego zegarka lub telefonu? No właśnie, zegary w marketach to zdecydowanie rzadkość. Celem tego zabiegu jest stracenie przez nas poczucia czasu. Według badań brytyjskich naukowców racjonalnych zakupów dokonujemy przez pierwsze 23 minuty w sklepie. Później łatwiej ulegamy reklamie i nie zwracamy tak uwagi na datę przydatności.



4. Każdy człowiek w swojej psychice ma zakodowane, iż dana cena oznacza, że jakaś rzecz jest tania lub droga. U jednego tak granica jest wyższa, a u innego niższa. Osoby ustalające ceny doskonale o tym wiedzą i dostosowują cenę do odbiorcy danego produktu. Nie wiem dokładnie, na jakiej zasadzie w tym przypadku działa nasz mózg, ale np. cena 5,20 zł wydaje mu się być wysoka, natomiast 4,99 gwarantuje, że zmieścimy się w naszej granicy 5 zł i kupujemy rzecz oznaczoną tą ceną.



5. Stanie w kolejce do kasy wydawałoby się kresem naszej sklepowej przygody, a jednak nawet w tym miejscu czekają na nas pułapki. Stojąc w kolejce (zwłaszcza tej dłuuugiej), zaczynamy się nudzić. Rozglądamy się, więc dookoła w celu zainteresowania się czymś i pozornego skrócenia tego czasu oczekiwania. „Przypadkowo” w zasięgu naszego wzroku znajdują się mini produkty takie jak batoniki czy gumy do żucia. Sięgamy po nie, mimo iż nie było ich wcale na naszej liście zakupów. Magia manipulacji?



Mam nadzieję, że zwrócicie uwagę będąc w sklepie na te niezauważalne na co dzień triki sklepowe, a może sami zauważyliście jakieś inne pułapki czekające na nas w marketach? Jestem bardzo ciekawa waszego zdania. Piszcie śmiało w komentarzach. ⤵



Czy wiesz, że…
Średnio 52% zakupów, których dokonujemy to zakupy nieplanowane i niekoniecznie potrzebne.

sobota, 17 marca 2018

Jak to jest z tym przyciąganiem?


Każdy z nas spotyka na swojej drodze setki lub tysiące ludzi. Z częścią nich mamy tylko przelotny kontakt, a inni zostają w naszym życiu na dłużej. Dlaczego tak się dzieje, że z pewnymi osobami możemy przebywać 24/7, a niektórzy irytują nas po pierwszym spotkaniu? Co wpływa na to, jakimi ludźmi się otaczamy? Powszechnie nazywane „przyciąganie międzyludzkie” może być rozpatrywane na dwa sposoby. Jedni uważają, że przeciwieństwa się przyciągają, inni zaś są zwolennikami przysłowia „ciągnie swój do swego”. Gdzie więc leży prawda?
Rozmyślając na ten temat, każdy z nas powinien zastanowić się, jaki jest jego najlepszy przyjaciel, czy podobny do nas, czy wręcz przeciwnie. Większość, po dłuższym zastanowieniu, odpowiedziałaby, że jednak dosyć i podobny i duża liczba cech was łączy. Nie mówię tutaj o ulubionym smaku lodów czy serialu, a raczej o usposobieniu, stylu życia. Spokojne osoby kolegują się zazwyczaj ze spokojnymi osobami, a te bardziej zwariowane trzymają się razem. Z czego to wynika? Po prostu tak działamy podświadomie. Relacje podobnych do siebie osób są trwalsze ze względu na to, że nie ma między nimi gwałtownych spięć, panuje harmonia, jest im tak wygodniej i prościej. Ciężkie jest życie bezwzględnego kanapowca z fanem ciągłych podróży, imprezowicza z „domowym niedźwiadkiem”, pracoholika z osobą nastawioną na spędzanie dużej ilości czasu z rodziną. Ludzie o odmiennym temperamencie też mogą się ze sobą kolegować/przyjaźnić, jednak będzie to raczej relacja krótkotrwała lub niezbyt intensywna. Dlaczego? W tym przypadku możemy mówić o fascynacji. Ktoś pomyśli „jestem spokojnym książkomaniakiem, a on jest szalonym imprezowiczem — to jest coś ciekawego i nowego”. Oczywiście, nie przeprowadza takiego procesu myślowego, stojąc przed nim i na niego patrząc, wszystko odbywa się w podświadomości. Człowiek jest istotą, która szybko się jednak nudzi, dlatego po pewnym czasie wraz z fascynacją odchodzi chęć do budowania relacji z osobą całkowicie od nas różną.



Od każdej reguły jest jednak wyjątek. Faktycznie istnieje taka możliwość, że ludzie o różnych charakterach lub znajdujący się w innej sytuacji będą dogadywać się ze sobą wspaniale i budować dobrą relację przez długi czas. Mam na myśli uzupełnianie się. Nikt nie jest idealny i każdemu brakuje jakiejś cechy, którą w głębi duszy chcielibyśmy mieć. Weźmy na przykład osobę totalnie niezorganizowaną i niemogącą zapanować nad swoim czasem. Jeżeli spotka na swojej drodze życia, kogoś, kto nie żyje bez planera i lubi mieć większość rzeczy zorganizowanych to będzie ją do takiej osoby ciągnęło, bo ma ona to, czego ta pierwsza nie. Warto jednak zauważyć, że po pewnym czasie ten nieogarnięty człowiek stanie się bardziej zorganizowany, bo przejmie tę cechę od swojego np. partnera. Zauważmy jednak, że STANĄ SIĘ ONI PODOBNI, więc w rezultacie wracamy do punktu wyjścia.




Myślę, że większość z Was zauważyła, jaka jest puenta tych rozważań. Chciałam, jednak podkreślić, że nie oznacza to, że mamy całkowicie rezygnować z kontaktów z ludźmi o charakterach odmiennych niż nasz, ale nie załamywać się, gdy naszego przeciwieństwa wcale do nas nie przyciąga, a zwłaszcza nie możemy utrzymać tej relacji na dłużej.


Czy wiesz, że...
 Jeżeli dwie osoby ze sobą rozmawiają i jedna nieznacznie odsuwa stopę albo gwałtownie rusza nią w zewnętrznym kierunku, jest to znak, że mają różne zdanie lub panuje pomiędzy nimi niezgoda.


Źródła:
Eric Berne "W co grają ludzie"
Papilot.pl (ciekawostka)

sobota, 10 marca 2018

Jak rozmawiać z osobami nieśmiałymi?


Nieśmiałość to cecha, która towarzyszy mi od zawsze, zaczynając od dzieciństwa przez dojrzewanie aż po dorosłość. Bycie nieśmiałym polega głównie na poczuciu dyskomfortu, obawy lub nawet strachu w kontaktach z innymi ludźmi. Może to być spowodowane lękiem przed krytyką, brakiem chęci zwrócenia na siebie uwagi lub przekonaniem, że to co powiesz i tak nikogo nie interesuje. 

Nieśmiałość może mieć źródła w:
a) wychowaniu
b) relacjach z rówieśnikami, współpracownikami (krytyka, wykluczenie)
c) traumatycznymi przeżyciami
d) niską samooceną

Jak to było u mnie? Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale zaczęło się od spotkań rodzinnych na, których ciągle słyszałam słowa „Agata, powiedz coś”, a ja mimo, że chciałam to nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Później nadeszła podstawówka, gdzie kontakt z ludźmi stał się częstszy i bardziej intensywny. Na tym etapie problem przedstawiał się nieco inaczej i polegał na tym, że myślałam: „Nie zgłoszę się do tablicy, bo na pewno to co powiem i zrobię będzie źle”. Gimnazjum i liceum to czas kiedy swój lęk przed rozmową trochę przełamałam, ale pojawił się inny problem. Liceum do, którego chodziłam znane jest jako „jedno z lepszych” oraz, że uczą się tam „tylko mądre osoby”. Pomyślałam więc, że pozostali mają bardzo interesujące i poważne tematy do rozmów, a ja pewnie gadam o samych głupotach i nikogo to nie obchodzi i w chwilach kiedy takie myśli napływały mi do głowy to rzeczywiście milczałam jak grób.

Taki wstęp mam nadzieję, że wprowadził Cię do tematu i wiesz już na czym polega to schorzenie. Tytuł tego tekstu nie dotyczy metod walczenia z nieśmiałością (takich porad w  Internecie są setki), ale sposobów jak rozmawiać z takimi osobami. Według mnie, osoby nieśmiałe można podzielić na takie, które nie chcą nawiązywać kontaktu z innymi ludźmi oraz na takie, które są skore do rozmowy, ale jej rozpoczęcie i podejście do kogoś ich przerasta. Dzisiaj zajmiemy się tą drugą grupą.
Często osoby bojące się początkowo rozmowy z drugim człowiekiem są przy bliższym poznaniu bardzo sympatyczne i przyjazne. Większość z nich zdaje sobie sprawę ze swojego problemu i stara się mu zaradzić czytając na ten temat i próbując wcielać rady w życie. Okazuje się jednak, że ludzie nie zachowują się tak jak pisze w poradniku. Co więc robić, żeby nie zniechęcić nieśmiałej osoby do kontaktu?

è Po pierwsze, nie naciskaj. Najgorsze, co moim zdaniem można zrobić to kazać komuś mówić coś na siłę lub rzucać tekstami typu „No czego nic nie mówisz? Powiedz coś”. Gwarantuję, że to spowoduje odwrotny skutek od zamierzonego.

è Znajdź wspólny, prosty temat. Jeżeli chodzicie do tej samej klasy, możesz np. zapytać o jakiś przedmiot lub o nauczyciela. Fajne jest też użycie słów „Czy Ty też..?” lub „Ja tak samo”. Dzięki temu druga osoba czuje pewność, że nie zostanie skrytykowana za to co powie, bo ktoś ma podobne zdanie do niego i się z nim solidaryzuje.

è Pytaj, ale nie zasypuj pytaniami. Jeśli rozmowa zamieni się w kwestionariusz osobowy to nieśmiały człowiek może poczuć się osaczony lub pomyśleć, że traktujesz go jak małe dziecko, które wymaga specjalnej troski i może poczuć się zawstydzona.

è Bądź sympatyczny i nie traktuj rozmówcy gorzej. Ta zasada przyda Ci się w każdej konwersacji. Nikt nie lubi czuć, że ktoś go lekceważy, a tym bardziej ktoś, kogo samoocena i tak jest bardzo niska.

è Nie zadawaj tylko pytań zamkniętych, bo możesz być prawie pewny, że otrzymasz wyłącznie odpowiedź „tak” lub „nie”. W tym przypadku może nieco przesadzam, ale mam na myśli to, że nie otrzymamy na tyle rozbudowanej wypowiedzi jakiej byśmy oczekiwali.

è Uśmiechaj się! Według mnie uśmiech bardzo pomaga w komunikacji, ponieważ osoba, z którą rozmawiasz zaczyna odbierać Cię jako kogoś sympatycznego i wartego zaufania oraz nabiera więcej pewności w rozmowie z Tobą. Możesz pomyśleć, że to oklepana zasada, ale czy nie czujesz się lepiej, kiedy ktoś powita Cię z uśmiechem na ustach? J


è Nie zdziwi Cię pewnie informacja, że nieśmiałym ludziom łatwiej rozmawiać poprzez SMS-y lub komunikatory internetowe. Dobrym pomysłem będzie, więc rozpoczęcie konwersacji w ten właśnie sposób, w celu ich ośmielenia, ale w dalszych etapach znajomości nie musisz ograniczać się tylko do takiej formy rozmowy.

Z autopsji wiem, że niektórzy postrzegają nieśmiałych ludzi jako zarozumiałych. Długo zastanawiałam się, dlaczego tak jest, ale odkryłam pewne wytłumaczenie. Często takie osoby w stosunku do rodziny i innych najbliższych sobie osób są bardziej ośmielone ze względu na to, że bardziej je znają i mają do nich więcej zaufania, a do pozostałych osób pozostają ciche i zamknięte. Sprawia to wrażenie jakby selekcjonowały ludzi, z którymi rozmawiają, a z którymi nie.


Czy wiesz, że…
Znane osobistości również zmagały się z nieśmiałością. Tom Hanks, aby przezwyciężyć swój lęk przed rozmowami z innymi ludźmi i wystąpieniami publicznymi, zapisał się na studia aktorskie i dzięki temu krokowi dzisiaj jest znanym aktorem z dużym dorobkiem filmowym.


Komunikacja z osobą nieśmiałą nie należy do najłatwiejszych i na pewno dla niektórych może stanowić duże wyzwanie, ale warto spróbować, gdyż osoby te potrafią być prawdziwymi przyjaciółmi i ciekawymi rozmówcami.


Wszystkie porady jakie tu przedstawiłam wynikają z mojego doświadczenia jako osoby nieśmiałej oraz znajomych mi osób i ukazują moim zdaniem cenne wskazówki w kontaktach z takimi ludźmi.


niedziela, 25 lutego 2018

Musisz wiedzieć co chcesz robić w życiu.

„Musisz już wiedzieć co chcesz robić w życiu”. Słowa te słyszy prawie każdy kto zbliża się do progu dorosłości lub już go przekroczył. Spędzają one sen z powiek wielu młodym ludziom. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - nie wiedzą.

Zawsze zazdrościłam rówieśnikom, którzy od dziecka wiedzieli kim chcą zostać. Ich marzenia były ukierunkowane i  dążyli  do tego celu. Niektórym z nich się udało, innym nie.  Ja natomiast nigdy nie myślałam szczególnie o przyszłości. Obecnie mam 20 lat i nie jestem w 100 % pewna, co chcę robić za 5 lub 10 lat. Wiem, że ten problem nie dotyczy tylko mnie, dlatego postanowiłam napisać ten tekst, żeby przedstawić Wam, co na ten temat myślę i jakie widzę rozwiązania tej sytuacji.



1. Nie łam się, bo nie jesteś w tym sam.


Głównym powodem, dlaczego rozpoczęłam pisać ten post była chęć ukazania, że nikt nie stoi sam wobec takiego dylematu. W chwili , kiedy o tym myślimy, to faktycznie może wydawać się, że tylko my nie mamy zaplanowanej przyszłości, bo X jest zdecydowana, że zostanie kardiologiem, Y wie, że będzie mieć cztery psy, troje dzieci i zna dokładną markę samochodu,  jakim będzie jeździć,  Z ma już załatwioną posadę w firmie u rodziców, a Ty nawet nie wiesz,  co zjesz jutro na śniadanie. Taka perspektywa faktycznie wydaje się być dobijająca. Zastanówmy się jednak, dlaczego tak dużo ludzi robi testy predyspozycji zawodowych i dlaczego tak popularny wśród młodzieży jest „gap year”. Według mówców motywacyjnych musisz określić swój cel i do niego dążyć za wszelką cenę. To jest prawda, ale nie ulegaj presji czasu, bo nie wymyślisz sobie marzeń na życzenie.



       2.  Nie stój w miejscu.     

                   

Nie masz sprecyzowanego celu, w porządku. Nie jest to jednak powód do bezczynnego siedzenia  
i narzekania. Zacznij coś robić, próbuj. Najlepszym sposobem jest zastanowienie się co Cię interesowało w ciągu twojego życia, co chociaż przez chwilę poruszyło twoje serce. Może spodobało Ci się to, ale zapomniałeś o tym w natłoku myśli? Spróbuj, a jeśli Ci się nie  spodoba, to zawsze możesz zrezygnować. Ja jestem bardzo zadowolona, że w momencie, kiedy moje plany okazały się fiaskiem,  nie zatrzymałam się, ale poszłam na inny kierunek studiów, który jest według mnie interesujący i zaczęłam działać. Polecam to wszystkim serdecznie!


3.  Dowiedz się czegoś o sobie.


Należy rozważyć także opcję, że totalnie nie wiesz co Cię interesuje lub po prostu nie umiesz sobie przypomnieć. W takiej sytuacji powinieneś zrobić sobie testy predyspozycji zawodowych  (możesz zrobić je  online lub u psychologa) lub popytać znajomych i rodzinę o to, jakie mocne strony u Ciebie zauważają lub jakie czynności, ich zdaniem sprawiają Ci przyjemność. Dobrym pomysłem będzie robienie notatek z obserwacji swoich i innych. Nie ukaże Ci to od razu twojego przeznaczenia, ale rozjaśni sytuację i pomoże zawęzić grupę aktywności, których powinieneś spróbować.





4. Nagradzaj swoją aktywność.


Musisz wreszcie ruszyć z miejsca, więc zacznij coś robić, chociażby byłoby to poczytanie na dany temat, chociażby udział w darmowym kursie online lub zapisanie się do drużyny sportowej. Za każdą takiego typu aktywność możesz wrzucać do swojej skarbonki np. 5 zł, a uzbieraną po pewnym czasie sumę możesz przeznaczyć na nową aktywność lub na rozwój tej, którą już rozpocząłeś.  Jest to oczywiście tylko propozycja, a Ty możesz znaleźć swój sposób na nagradzanie. Wykorzystaj swoją kreatywność. J






Czy wiesz, że…
Japonka Toyo Shibata odkryła swoją pasję do pisania wierszy  w wieku 92 lat i kiedy miała 99 lat ukazał się jej tomik poezji. Innym przykładem jest polska fotografka Magdalena Russocka, która pokochała fotografię w wieku 50 lat i okazała się ona jej pasją życiową. Nigdy nie jest za późno!


Pamiętaj, że nie wszyscy od razu wiemy co chcemy robić w życiu i jeśli i Ty zmagasz się z tym dylematem to nie załamuj się, działaj i próbuj!