Jestem typem osoby, który za dużo przemyśla i przejmuje się problemami swoimi i innych. No taki typ… co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Szukam ciągle złotego środka, aby mniej mówić i myśleć, a więcej działać. Jak każdy, chciałabym zmienić coś w swoim życiu. Powstaje tylko pytanie „co zrobić i jak?”. Nie przekonują mnie teksty typu „Myśl pozytywnie, wszystko się może zdarzyć”. Autor książki, o której mówię, też nie jest ich zwolennikiem, a nawet uważa je za bzdury. Jego zdaniem dialog wewnętrzny (nie chodzi o pozytywne myślenie), który codziennie ze sobą przeprowadzamy, ma wpływ na nasze samopoczucie. Uważa on, że powiedzenie sobie „jestem leniem” lub „jestem za głupi” nic Ci nie da, a ogranicza Cię tylko przed wieloma rzeczami, które są w zasięgu twoich możliwości. Codziennie sami się dobijamy i snujemy masę negatywnych domysłów na swój temat. Czas się naprawić!
Ale jak?
Gary John Bishop, który napisał tę książkę, daje każdemu czytelnikowi zadania do wykonania. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam dostawać wytyczne i je realizować! Autor nazywa je osobistymi deklaracjami. Mają one postać krótkich haseł i na każde z nich Bishop poświęca oddzielny rozdział, w którym omawia, na czym polegają. W tych deklaracjach leży cała kwintesencja naszej zmiany, o ile zaczniemy faktycznie wcielać je w życie. „Unf*CK yourself” to ten typ książki, do której należy wracać za każdym razem, kiedy chcemy sami sobie pocisnąć i się dobić, zamiast zacząć coś robić.
Wiecie, co jest fajne w tej książce?
Fajny jest przede wszystkim sposób, w jaki autor pisze. Kiedy czyta się tę książkę, ma się wrażenie, że autor siedzi bezpośrednio przed Tobą i rozmawiacie. Nie jest formalny i pełen grzeczności, pisze bezpośrednio i bez ściemy, a niektóre z jego tekstów nawet mnie czasem zawstydzają. Niesamowitą sprawą jest to, że książka jest skierowana do każdego, tak do każdego. Czytając ją, miałam wrażenie, że ten człowiek zna mnie lepiej niż ja. Nie mogłam totalnie w to uwierzyć. Chciałabym zaznaczyć również, że autor nie ma na celu zmotywowania Cię. To jest moim zdaniem największy plus tej książki. Wszystkie pozostałe poradniki to tylko puste i nic nieznaczące słowa. Alternatywą Bishopa jest pokazanie nam z perspektywy człowieka stojącego z boku, jak paradoksalne i śmieszne jest nasze życie. To nie on nas zmotywuje do działania, ale to my po przeczytaniu zorientujemy się, że wszystko sobie komplikujemy na siłę.
Myślę, że „Unf*uck yourself” jest lekturą obowiązkową dla każdego. Niezależnie od tego, kim jesteś i co robisz, przeczytaj tę książkę, przestań sobie dowalać i zrób coś wreszcie.
„Życie nie czeka, aż skończysz przerwę albo przestaniesz prokrastynować. Nie czeka, aż otrząśniesz się ze zdumienia albo opanujesz strach. Toczy się dalej BEZ CIEBIE”.



Też mam tę książkę i polecam ☺
OdpowiedzUsuń