Stres, stresik, stresunio … kto go nie zna? Towarzyszy on
ludziom od najdawniejszych lat. Nigdy nie uwierzę, że Kopernik nie obawiał się
uznania za heretyka, gdy ogłosił swoją teorię heliocentryczną, albo, że Martin
Luther King bez cienia stresu wyszedł i wygłosił znane przemówienie „I
Have a Dream”. Udało im się jednak przezwyciężyć te wewnętrzne obawy. Jak
tego dokonali? No cóż… dziś już ich nie zapytamy, ale możemy sami próbować,
choć minimalnie go wyeliminować.
Słyszeliście, że najlepsze pomysły rodzą się przypadkiem? Tak właśnie powstał
pomysł na ten post. Sama jestem osobą, która czasem jest wręcz zbudowana ze
stresu. Ciężko mi jest podejść do niektórych sytuacji na luzie, dlatego w tym
cudownym okresie, jakim jest sesja, postanowiłam poszukać sposobów na ten
problem. Znalazłam kilka fajnych i całkiem logicznych rozwiązać, więc chcę się
nimi dzisiaj z Wami podzielić.
Pierwszy sposób jest najciekawszy. Wiadomo, że kiedy się stresujemy, nasz organizm wydziela sporą ilość kortyzolu, czyli hormonu stresu, a dodatkowo wzrasta nam ciśnienie. Co zrobić, aby uregulować nasz wariujący organizm? Należy zjeść pomarańczę, kiwi, surową paprykę, brokuły, truskawki lub wypić sok z dzikiej róży. No, ale dlaczego? Najem się i będzie mi lepiej? Otóż nie (chociaż jak kto woli). Te i wiele innych produktów zawiera w sobie witaminę C odpowiedzialną za obniżenie ciśnienia i poziomu kortyzolu. Zdziwieni? Oczywiście regularna praktyka będzie bardziej skuteczna.
Znacie powiedzenie „muszę się z tym przespać”? Ten, kto to wymyślił, na pewno
umiał radzić sobie ze stresem. Sen to jeden z najlepszych sposobów na
odprężenie i rozluźnienie. Nasz organizm podczas snu się regeneruje i redukuje
się napięcie naszego ciała. Ciężko byłoby udać się na drzemkę podczas egzaminu
czy w pracy, ale pod koniec męczącego dnia jest to bardzo wskazane.
Zmęcz się człowieku! Wysiłek fizyczny nawet krótkotrwały ma takie samo
działanie na organizm jak leki przeciwdepresyjne. Podczas uprawiania sportu
zapominamy o doczesnych problemach i skupiamy się na ćwiczeniach. Jeśli chcemy
pozbywać się stresu z naszego życia, ważne jest, abyśmy nie uczestniczyli w
sportach wymagających ciągłej i bezwzględnej rywalizacji, bo to będzie jedynie
nas nakręcać. Ponadto, gdy zamieniamy się w żabę na basenie lub podnosimy
ciężary jak Pudzian, w środku nas wydzielają się hormony szczęścia. No i jak tu
się wtedy przejmować, jeśli mamy w sobie tyle endorfin?
„Do serca przytul psa. Weź na kolana kota”. Zwierzaki to moim zdaniem najlepszy
środek antystresowy. Przykładowo, gdy mamy napięty dzień i nie umiemy nawet na
chwilę się zrelaksować i wtedy podchodzi do nas futrzak i, żebyśmy z nim
pograli. On nie rozumie, że masz stres, musisz się pobawić. Dla ludzi
kochających zwierzęta tak jak ja, widok tych proszących oczu jest najlepszym
rozweselaczem na świecie, a stres odlatuje jak napełniony helem balonik.
Ostatnia metoda jest dość niekonwencjonalna. Wyobraź sobie swoją stresogenną
sytuację, a potem jej najgorsze możliwe rozwiązanie. Określenie tego może
wydawać się pozornie proste, ale takie nie jest. Jeśli jednak uda Ci się to
wyobrazić to po prostu zaakceptuj to. Według Briana Tracy’ego, autora książki,
akceptacja najgorszego scenariusza ma uspokoić nasze obawy, bo będziemy
wiedzieli, co nas czeka już w ostateczności.
A Wy macie jakieś inne sposoby na tego drania, jakim jest stres? Chętnie przygarnę nowe pomysły i zastosuję je w swoim życiu. Piszcie!
Źródła:
„Maksimum osiągnięć” Brian Tracy
stres.jaksobieradzić.pl
pixabay






Wysiłek fizyczny to najlepszy środek antystresowy, przynajmniej dla mnie 😀
OdpowiedzUsuń